wtorek, 12 lipca 2016

Ulotność

Dobra, przyznaję się bez bicia - zaniedbałam bloga. Nawał wrażeń i obowiązków sprawił, że nie miałam ani czasu ani siły na napisanie czegoś sensownego. A wychodzę z założenia, że jeśli coś piszę to powinno to mieć przysłowiowe ręce i nogi. 

Mój brak czasu wynika głównie z tego, że obecnie przebywam w mieście, które żyje w szalonym tempie.


Londyn. Miejsce, w którym czas płynie w zastraszająco szybkim tempie. Jedna z najbardziej obleganych stolic świata. Miasto możliwości i nadziei dla ludzi z całego świata, mieszanka kultur, tradycji i zwyczajów. Niemal na każdym kroku natkniesz się tu na jakiś osobliwy przypadek, zobaczysz coś niesamowitego lub po prostu nie ogarniesz otaczającej Cię rzeczywistości. Londyńskie ulice pełne są barwnych ptaków, które mogą tu latać niemal zupełnie swobodnie - prawie nikt nie zwraca uwagi na innych, każdy pochłonięty jest swoimi sprawami. W Londynie możesz poczuć, jak smakuje stuprocentowa anonimowość. 

Jest w tym coś fascynującego, lecz i niebezpiecznego zarazem - musisz mieć oczy dookoła głowy, wszak nigdy nie wiesz, kiedy jesteś obserwowany i co się może za chwile wydarzyć. 

China Town

Jeśli chodzi o mnie, to uwielbiam tę metropolię, a zarazem szczerze jej nie znoszę. Pierwsze odczucie jest wiadome - Londyn to niezwykle interesujące i zadziwiające miejsce. Jednak jego ogromnym minusem są wszechobecne tłumy. Ludzie w centrum nie zwracają na nikogo uwagi, śpieszą w różnych kierunkach i sam nie zdążysz zauważyć, kiedy zmęczy Cię ta wataha spragnionych wrażeń turystów. Tysiące ludzi na każdym metrze kwadratowym, hałas, wrzawa, niesłabnący ruch uliczny - to potrafi przyprawić o rozdzierający ból głowy i sprawić, że jedyne o czym będziesz marzył to cisza, spokój i dobra książka w towarzystwie kubka parującej kawy.

A jednak nawet chaos nie odstrasza rzeszy ludzi, którzy ciągną do stolicy Wielkiej Brytanii z całego globu. Co Londyn ma takiego w sobie, że przyciąga ludzi niczym magnes? Nie wiem. Sama dopiero się go uczę.

Wiem jedno - Londyn to wspaniałe miejsce dla osób, które poszukują inspiracji. Wystarczy usiąść w metrze i rozejrzeć się dookoła - mix ludzi, z których każdy ma własną historię, plany i ambicje. Lubię zastanawiać się co robią, gdzie mieszkają, jaką wykonują pracę. Tak było w trakcie wczorajszej wycieczki do centrum. Ludzie, pogrążeni w swoich smartfonach, siedzieli w metrze niczym zombie. Nie zwracali najmniejszej uwagi na otaczającą ich rzeczywistość. Po prostu siedzieli, a ich twarze nie wyrażały żadnych emocji.

Dzisiejsze czasy bardzo mnie intrygują - większość ludzi zapomina zachwycać się codziennością, woli żyć online, ucieka w świat www i nie docenia tego, co ich otacza. A może warto zatrzymać się na chwilę i spojrzeć w gwieździste niebo...? Kiedy ostatnio udało Ci się znaleźć moment wytchnienia i pomyślałeś o tym, jak wiele masz i za co możesz być wdzięczny? Nie pamiętasz? No właśnie - dzisiejsze tempo życia jest niczym karuzela, która kręci się coraz szybciej i szybciej i końca nie widać... Z tych refleksji powstał wiersz. Wiersz z metra.

"Zatracenie"

Splątani w gąszczu swoich spraw
Zatopieni w niebieskim świecie
Ekranów
Pożarci przez to, co sami stworzyli
Zagubieni
Beznadziejnie pogrążeni
Zatraceni w sobie
Żyją fikcją
Bez pamięci
Uścisk dłoni nie istnieje
Dokąd idą
Świat szaleje

Człowiek z książką
Niczym cud
Wiara w ludzi
Piach i brud
Nie wiesz kiedy
Giniesz w tłumie
Czujesz pustkę 
Nie rozumiesz
Swoich potrzeb
Potrzeb większych
Niż zmysłowych
I doczesnych

Idziesz z prądem
Wpadasz w bagno
Spadasz na dół
Gubisz światło

Ludzie w sobie zagubieni
Uczuć głębszych pozbawieni
Trup po trupie lecz do celu
Porzuć system przyjacielu

Spójrz na niebo
Słońce świeci
W komputerach żyją dzieci
Hałas, piski, tego nie ma
Życie wielkich jedna ściema
Jesteś lepszy
Widzisz gwiazdy
Ich cień blady chmury skradły

Wolisz patrzeć komuś w oczy
Niż swe życie gdzieś przeoczyć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz