Dobra, przyznaję - mam detoksowy kryzys. Jestem w trakcie 3 dnia i właśnie dziś dopadły mnie poważne chwile zwątpienia. Miałam ochotę zgrzeszyć z czymś pysznym i bardzo niedozwolonym. To samo było wczoraj - stojąc w kolejce w pobliskim spożywczaku czułam na sobie świdrujące spojrzenie puszystego sernika z rosą. Boże, co się dzieje - czy teraz wszystko, co niezdrowe, będzie mnie prześladowało? ;-)
Oczywiście takie objawy są normalne. Organizm oczyszcza się z toksyn i nie jest lekko. Osłabienie, ochota na wszystko, co zakazane, wyziębienie organizmu - trzeba się na to przygotować i uzbroić w cierpliwość. Najważniejsze to pamiętać, po co się to wszystko robi - w moim przypadku jest to poprawa samopoczucia. A poza tym to tylko kilkanaście dni, które poświęcamy w pełni dla swojego zdrowia. Myślę, że poleciłabym przeprowadzenie detoksu każdemu. Wiem jednak, że wytrwanie w nim jest niebywale ciężkie, więc można spróbować lżejszej opcji, polegającej na wykluczeniu ze swojego jadłospisu mięsa, nabiału, kawy, herbaty, słodyczy i fast foodów na tydzień lub dwa. To, co wkładamy do ust ma naprawdę ogromny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie, więc warto zrobić wiosenne porządki w swoim organizmie.
Orzeszku, wierze, że dasz radę! Inspirujesz innych, dlatego wiem, że znajdziesz sposób na pokonanie trudności! Pamiętaj: "Nothing is impossible, the word itself says 'I'm possible'" ;)
OdpowiedzUsuńPS Czekam na kolejne przepisy! : D
Hahaha muszę znaleźć w sobie wewnętrzną siłę :D
UsuńA przepisy będą jak skończy się detoks, bo teraz w sumie szału nie ma :D